STRANIK CUP 2003
Cztery fajne konkurencje, piękne słońce, czeskie piwo, zawietrzne - czyli "Latanie" przez duże L!
Zawody odbyły się niedaleko miejscowości Zylina na Słowacji.
Konkurencje grane były z góry Stranik o deniwelacji zaledwie 300 m

Dzień rozgrzewki zaowocował wspólnym lotem kilku Polaków za 40 kilometr(za Dolny Kubin)
poleciał: Mali, Walter, Rajzer, Goraj, Grzesiek i ja. Poniżej dolina biegnąca w stronę przelotu.

Ja się wyszpeiłem a Łosoś czeka(to nie jego dzień - zbiera siły na zawody!).

A za plecami cała gromada Czechów i Słowaków najpierw sie przygotowuje.

A potem czujesz ich oddech za plecami

Widok na przedpole i Żylinę

Widok na "magiczny pagórek" z lotu ptaka(Rajzera).
W końcu przyszedł czas na to aby się wykręcić i polecieć na trasę.

Oczywiście wyposażenie logistyczne spoczywa w zasięgu naszego wzroku!
Czyli wariometr i GPS - do nawigacji.

Oczywiście latanie sprawia tylko wtedy przyjemność, gdy robimy to w dobrym towarzystwie - Targa Łososia.

No i te powroty!!! Paralotnie spakowane. W oczekiwaniu na "zwoz", zmęczeni ale szczęśliwi.
Organizatorzy zawodów Stranik Cup nie zawiedli i wkrótce pojawił się bus.

Zdjęcia: Robert Rajzer(alias "Kosmita z Karkonoszy"